Weekend we Lwowie

wpis w: Świat, Ukraina | 0

Jak się dostać do Lwowa?

Mieszkańcy Unii Europejskiej nie potrzebują wizy, aby się dostać na teren Ukrainy, także dla Polaków przypadku podróży turystycznych na Ukrainę, obowiązuje ruch bezwizowy. Należy mieć przy sobie paszport. Na Ukrainę nie można się dostać na dowód osobisty.

My byliśmy na Ukrainie dwukrotnie. Raz pieszo przeprawiając się przez przejście graniczne w Medyce, a drugi samolotem. Przejście piesze w medyce opisaliśmy w poprzednim wpisie:

Podróż przez przejście w Medyce.

Warto pamiętać, że na Polską stronę można legalnie wnieść 16 litrów piwa i 4 litry wina, oraz 1 litr alkoholu wysokoprocentowego (powyżej 22%) lub 2 litry alkoholu do 22%, oraz dwie paczki papierosów.

Nasz wyjazd rozpoczęliśmy od wyszukania najtańszego połączenia z Lwowem. Następnie, znając datę wylotu i przyloty, znaleźliśmy atrakcyjny nocleg.
Przeczytaj wpis, w którym wyjaśniamy w jakiej kolejności planujemy podróż i usług jakich firm korzystamy. Do Lwowa lecą samoloty z kilku miast w Polsce; w terminie, który nam pasował, najtańsze połączenia były z i do Gdańska.

Gdańsk – Lwów

Na lotnisko dojechaliśmy samochodem – jest tam kilka dużych parkingów z bardzo różnorodną ceną za postój. Miejsca przy samym terminalu kosztują bardzo dużo, jednak te dalsze są osiągalne cenowo. Za Parking P6 (100 m od wejścia) zapłaciliśmy łącznie 27 zł za postój przez 4 dni. Przyjazd samochodem daje komfort i skraca czas całej podróży.

Na lotnisko można przyjechać z centrum Gdańska pociągiem lub autobusem miejskim, jednak czas dojazdu to ok. 35 min. Przystanki znajdują się przy samym terminalu.

Wszystkie komunikaty wyświetlają się w języku polskim, a w razie pytań można u każdego pracownika uzyskać pomoc. Odprawa biletowa przebiega bardzo gładko. W związku z tym, że zmieniły się zasady lotów tanimi liniami lotniczymi, musieliśmy nadać nasz bagaż podręczny, po czym udaliśmy się na odprawę paszportową.
Wyloty zimą wiążą się z tym, że zawsze mam na sobie ciężkie buty, najczęściej z metalowymi przelotkami na szlufki, dlatego także je musiałem ściągnąć do kontroli, obok elektroniki i innych metalowych przedmiotów.
Po odprawie czekały na nas sklepy z artykułami, których nie ma we wszystkich sklepach w Polsce. Jednak warto obalić mit o panujących cenach w strefie wolnocłowej. Część cen jest zdecydowanie wyższa niż w zwykłym sklepie. W przypadku alkoholi można powiedzieć, że ilościowo są bardziej różnorodne. Cenowo atrakcyjne są jedynie markowe kosmetyki. Naszym zdaniem słodyczy i perfum nie opłaca się tam kupować.
Po szybkim posiłku udaliśmy się do bramek, którymi dostaliśmy się do samolotu.

Lot trwa 1 godz 5 min. Jest o tyle przyjemniejszy od lotu np. na Islandię, że jest szansa zobaczenia lądu, miast i gór pod spodem, a nie tylko niekończącego się oceanu.

Lotnisko we Lwowie mieści się na terenie miasta. Dojeżdża do niego miejski trolejbus nr 9, do którego wsiedliśmy. Tanie lotnicze mają to do siebie, że przylatują często o mało komfortowych godzinach, z samego rana, albo późnym wieczorem. Jeśli jesteście z samego rana warto skontaktować się z miejscem Waszego noclegu, w celu zapytania czy możecie zostawić bagaż. Bardzo polecamy miejsce, w którym spaliśmy ze względu na lokalizację, cenę i warunki. Kryva Lypa 3 (zaznaczona na czerwono na mapie). Zapłaciliśmy 30 zł/osoba, w samym centrum, do starego miasta szliśmy dosłownie 5 minut.

Po zostawieniu bagażu ruszyliśmy w miasto. Oto kilka propozycji gdzie możecie spędzić czas we Lwowie. Polecamy sprawdzić gastronomię, jest tam wiele wyjątkowych lokali. Każdy o innym charakterze. Ceny na Ukrainie są dużo mniejsze niż w Polsce, co jest wielką zaletą. Lwów ma wyższe ceny niż w innych częściach Ukrainy, pewnie ze względu na turystów, co nie zmienia faktu, że jest tam dla nas zwyczajnie tanio.

Lwowskie Croissant’y

To miejsce było wielkim zaskoczeniem pod względem smaku. Prosty Croissant i do tego z kiełbasą ? Tuńczykiem ? Jajkiem? To nie może smakować, a jednak! Jeśli jesteś we Lwowie jedno ze swoich śniadań musicie zjeść właśnie tam. W lokalu są serwowane dość duże Croissanty z różnymi dodatkami, wedle gustu, zarówno na słono jak i słodko. Możecie wybrać jedną z propozycji lokalu lub skomponować swojego. Co do picia? Latem jest szeroki wybór lemoniad, zimnych herbat i oczywiście cały wachlarz kaw, zimą za to różnorodne herbaty na rozgrzewkę i także słynne lwowskie kawy. Jest to miejsce, w którym zjesz zadowalające śniadanie w bardzo przyzwoitej cenie. Oczywiście cena kanapki zależy od dodatków i waha się od 30 do 80 UAH. Kawa kosztuje ok. 30 UAH.

Adres:
Svobody Ave., 9
inne lokalizacje

Lviv croissant jest sieciówką, możemy go spotkać w wielu miastach. Klikając w lokalizacje, możecie wybrać lokal najbliższy dla Was. Może spotkacie, tak jak my, taką kapelę. Świetny klimat 🙂

Atlas

Wbrew różnym opinią uważam, że warto odwiedzić ten lokal. Bardzo oryginalny wystrój wnętrza, przypominający lata świetności z dwudziestolecia międzywojennego do tego jedzenie bardzo pyszne. Mimo dużego zamówienia czas oczekiwania na zamówienie był optymalny, a kelner bardzo miły. Warto do tego lokalu zajrzeć nie tylko ze względu na jedzenie czy wnętrze, ale i chyba jego historię. Lokal został założony przez Atlassa i słynął z nalewki zwanej “atlasówką”. Stałymi gośćmi byli m.in. Tadeusz Boy Żeleński, Jan Kasprowicz, Leon Chwistek, Kazimierz Sichulski, Antoni Procajłowicz, Artur Szyk, Kazimierz Grus, malarz Ołeksa Nowakiwski. I do tego słynna babcia klozetowa, która jest wisienką na torcie klimatu atlasa- oczywiście toaleta jest darmowa. Ponoć jeśli ktoś zaniemógł od nadmiaru alkoholu to miał darmową taksówkę do domu- był wieziony taczką.

Legendarny Pan Edzio. Zięć właściciela Atlassa i twórca słynnych nalewek, założył pierwszą we Lwowie płatną toaletę w związku z tym mieszkańcy miasta szybko podłapali temat i do dzisiaj mówiąc “iść do Pana Edzia” znaczy iść do toalety.

Co do samego jedzenia polecamy zarówno śniadania, jak i dania główne. Na śniadanie według gustu można spróbować śniadania angielskiego, omlety, jajka, których cena to ok. 12 zł i oczywiście dzbanek herbaty czy też kawa. Śniadania są serwowane do południa. Jeśli chodzi o dania główne Atlas oferuje kuchnię galicyjską, więc możemy zjeść tutaj bigos, placki ziemniaczane, pierogi czy bogracza. Ceny w lokalu, biorąc pod uwagę lokalizacje lokalu są dobre. Zupy ok. 10 zł, drugie dania mięsne ok. 25 zł.

Adres:
Rynek 45 , tzw. Kamienica Kudliszowskiej- bardzo charakterystyczna zielona kamienica.

Dom Legend

To jest jeden z tych lokali, w którym nie tylko trzeba zjeść, ale koniecznie zobaczyć. Lokal znajduje się w siedmiopiętrowej kamienicy, w której każdy pokój przedstawia inną Lwowską Legendę. Wszystko zależy od gustu, ale jak dla mnie bardzo fajnie, każde piętro trochę przypominało inną część galerii sztuki. Miejsce bardzo klimatyczne i to jest to miejscu na dachu, którego znajduje się słynny trabant. Oprócz słynnego trabanta widok bardzo miły dla oka- dach obowiązkowo zobaczyć.

Co do jedzenia, było ok., zamówiliśmy żurek, sałatkę z kurczakiem, kiełbasę i nam smakowało. Ceny były co najmniej normalne. Nie było drożyzny, więc ze spokojnym portfelem można udać się do lokalu. Jedynym minusem było dłuższe niż zazwyczaj czekanie na posiłek. Ale w dobrym towarzystwie można poczekać.

Adres:
ul. Staroievreiska 48

Codziennie o godzinie 21:00 kominiarz, który chroni Lwowskich Legend, pociągając za dzwon uruchamia tramwaj znajdujący się nad drzwiami wejściowymi, kiedy dojedzie do stacji końcowej, smok wiszący wyżej zionie ogniem.

Baczewski

Wódka Baczewski miała swoje lata świetności kiedy to Lwów był miejscem, gdzie zjeżdżała się cała śmietanka. Mało kto wie, ale Baczewski i Smirnoff mieli nawet między sobą pewien układ, aby nie wchodzić w drogę swoim interesom. Dzięki zainwestowaniu w nowoczesną aparaturę oraz innowacyjną reklamę wódka ta była eksportowana do innych krajów europejskich, a nawet poza kontynent. Baczewski stał się największym producentem alkoholu w Polsce i jednym z bardziej liczących się w środkowej Europie. Alkohol cieszył się popularnością wśród elit. Niestety w 1939 r. zbombardowano fabrykę, a właściciele zginęli w Katyniu. Po wojnie reaktywowano produkcję we Wiedniu.

Lokal w zasadzie warto odwiedzić i podczas śniadania, ale i w późniejszych godzinach. Śniadania są do godziny 11:00, jednak rano są kolejki, a niestety nie ma możliwości rezerwacji miejsc. Śniadanie jest podawane w formie szwedzkiego stołu w oranżerii i piwnicy. Cena śniadania to 150 UAH czyli ok. 22 zł. A jest w czym wybierać – każdy znajdzie coś dla siebie.

Co do późniejszej pory, warto zarezerwować stolik i się nie martwić. My jednak postanowiliśmy zaryzykować, głównie ze względu na porę, bo byliśmy późnym wieczorem. Udało się nam dostać stolik, mimo wszystko sala była pełna. To co nas przywitało to niesamowity wystrój. Dużo zieleni, klatki z kanarkami, pianino i oczywiście sącząca się z niego muzyka. Jest to lokal, którego wystrój daje poczucie co najmniej luksusu. Jeśli chcecie zarezerwować stolik wystarczy napisać maila:
b.reserve@kumpelgroup.com

Ceny dań były trochę większe od tych w pozostałych lokalach, ale mimo wszystko były to ceny przystępne, a dania robiły wrażenie. Tutaj możecie przejrzeć dokładnie menu. Ja zamówiłam drugie danie, sałatkę i 3 napoje – zapłaciłam około 350 UAH.

Adres:
Ul. Szewska 8

Arsenal Ribs and Spirits

Jeśli macie ochotę na mięsną wyżerkę to jest właśnie miejsce dla Was. W lokalu zamiast obrusu nakładany jest arkusz papieru szarego, na którym rysowane są talerze i sztućce- tutaj nie dostaniecie sztućców- jemy palcami, a w samym lokalu jest sporo klimatycznych kraników, pod którymi można umyć ręce. Noży też nie potrzebujecie, bo przy Was żeberka zostaną pokrojone tasakiem. W lokalu są serwowane głównie żeberka, dla bardziej głodnych polecam dobrać dodatki w postaci np. pieczonego ziemniaka. Dodatkowo otrzymacie gustowny fartuszek.

Żeberka są pieczone na otwartym grillu, który w zasadzie będzie pierwsza rzeczą jaką zobaczyć po wejściu do lokalu i zaraz obok sterta drewna, którym grill jest opalany. Klimat lokalu bardzo biesiadny- jest gwarno, gorąco i w zasadzie wesoło. Lokal jest bardzo duży, ale mimo to są do niego kolejki, często trzeba czekać na stolik- wtedy jesteście zapisywani do kolejki na tablicy. My byliśmy pierwsi – idzie to bardzo sprawnie. Dodatkowym plusem lokalu jest bardzo przyjemna i uśmiechnięta obsługa. Lokal bardzo fajny, ale w naszym odczuciu na raz, chociaż konieczny do odwiedzenia przez mięsożerców.

Adres:
ul. Podwalna 5

Teatr Piwa „Prawda

Jest to lokal w samym rynku, z którego wieczorem słychać muzykę, graną przez orkiestrę i to jest miedzy innymi rzecz, która wyróżnia to miejsce. “Prawda” zajmuje całą kamienice, jest tam kilka pięter, a na parterze znajduje się sklepik, w którym można kupić różne pamiątki m.in. koszulki, kufle, breloczki. Sam lokal i jego wyroby pod względem estetycznym mogą się wydawać dla nas dość kontrowersyjne ponieważ etykietki na butelkach piwa przedstawiają znanych polityków ze świata w komiczny sposób, czy wisi wielka mapa europy i jedynie na terenie Rosji jest wielki napis “Tu nie ma prawdy”.

Co do jedzeni nie próbowaliśmy zbyt wielu rzeczy, ale to co jedliśmy było bardzo dobre. Oczywiście królem lokalu jest piwo, w niewiarygodnie wielu odmianach. Tutaj możecie przejrzeć wszystkie rodzaje piwa z cenami, tak aby do lokalu pójść już przygotowanym. Do tego fajnym atutem sklepu jest to, że można kupić zestaw piwa z kuflem zapakowany w ładny kartonik- bardzo fajny upominek np. dla taty.

Lokal jest oblegany, ale jest bardzo duży przez co nie zdarzyło nam się czekać w kolejce. Szczególnie polecam pójść do lokalu wieczorem, kiedy gra orkiestra, która gra naprawdę fajną, żywą muzykę.

Adres:
Rynek 32

Lampa Gazowa

Udało nam się wejść na ostatnie piętro, generalnie takie poddasze, które było zaszklone. Kelnerzy byli przebrani w pracowników rafinerii, więc klimat lokalu jak najbardziej oddany. Mi osobiście podobało się menu, które w zasadzie było na jednej dużej kartce, więc bardzo czytelne – niestety dostaliśmy je pisane cyrylicą, a nie po angielsku.

Specjałem lokalu są nalewki serwowane w probówkach. Są trzy rodzaje zestawów różniące się wielkością. W największym jest 10 smaków i każdy w czterech probówkach czyli 40 probówek nalewek. Jeśli poprosicie o coś do picia dostaniecie to w szklanej zlewce. Jedzenie jest podawane na patelniach, drewnianych deskach. Co do samych nalewek chyba się zawiodłam, z 10 smaków – dobre były 2. Cena 40 próbówek to 400 UAH czyli ok. 55 zł. Ale oczywiście wszystko kwestia gustu. Zakończenie wizyty w lokalu to oczywiście podanie rachunku, który jest co najmniej fascynujące. Jest podawany w “beczce z prochem, która wybucha”.

Adres:
ul. Ormiańska 20

Kopalnia Kawy

Jest bardzo fascynujący lokal, w podziemiu z bardzo małą ilością światła. Schodząc do kopalni robi się co raz ciemniej, dostajecie na głowę kask górniczy i nagle dochodzi do uszu muzyka o rockowym zabarwieniu. Jest to kawiarnia z pazurem. Na dole wcale nie jest jasno, więc nie jest to lokal dla osób bojących się ciemności. My tam zeszliśmy w jednym celu wypić kawę lutowaną . Dowiedzieliśmy się o niej podczas wycieczki z przewodnikiem po Lwowie. Zanim wypijecie kawę, na stoliku odbędzie się występ ognia, który ma na celu skarmelizowanie cukru. Do kawy jest serwowany koniak- zostaniecie zapytany czy chcecie lepszy. Generalnie lepszy jest bardzo dobry, ale jego cena adekwatna do smaku. Cena kawy jest bardzo lwowska, czyli mniej niż 10 zł. A smak bardzo wyjątkowy- z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że była to jedna z lepszych kaw jakie piłam.

Do lokalu bardzo łatwo dotrzeć ponieważ znajduje się w samym rynku. Bezpośrednio wchodzi się do sklepu, który przypomina palarnie kawy i taki tez zapach się unosi. Dalej idąc jest sklepik z różnymi kawowymi pamiątkami- kawiarki, kubki, filiżanki, podstawki i same ziarna kawy. Jest tam dość drogo, ale polecam zakup ziaren kawy.

Adres:
Rynek 10

Lwowska Manufaktura Czekolady

Jest to z pewnością idealne miejsce dla wielbicieli czekolady i ta czekolada jest zupełnie inna niż w naszym Wedlu, czy lepsza czy gorsza pozostawiam degustatorom. Wchodząc do czekoladziarni za szybą można obejrzeć jak jest robiona czekolada i różne produkty. Wystrój lokalu bardzo przytulny. Jeśli chodzi o samą czekoladę, nie dostaniecie typowej czekolady do picia, tylko bardzo gęstą czekoladę, którą spokojnie możecie jeść łyżeczką. Oprócz czekolady są różne koktajle, lody, praliny – wszystko bardzo dobre.

Ku mojemu zaskoczeniu na czekoladę czekaliśmy dosłownie chwile. Ceny bardzo atrakcyjne :
czekolada z bitą śmietaną 52 UAH ok. 7,50 zł. Wszystko co jest podawane jest pyszne! Lwowska Manufaktura Czekolady jest sieciówką, możecie ją odwiedzić niemal w każdym obwodzie.

Adres:
ul. Serbska 3

36 Po UKRAINIAN FOOD ART

Jest to lokal bardzo niepozorny z zewnątrz. Kiedy do niego wchodzicie wita Was wielkie akwarium, w którym pływają np. rekiny. Wystrój lokalu robi wrażenie, każde piętro jest inne, między piętrami jest możliwość poruszania się windami. W lato na samej górze jest odkryty dach, więc jesz w zasadzie na tarasie.

Lokal jest droższy od tych, w których byliśmy do tej pory. Jednak w Polsce ciężko będzie znaleźć lokal na tym poziomie z takimi cenami. Kelnerzy mają ludowe stroje. Menu było też odmienne, ale w sumie fajnie spróbować coś, co niekoniecznie zrobisz w domu. To co było bardzo wyjątkowe i smaczne to drinki, których wybór jest bardzo bogaty.

Widok z ostatniego piętra z otwieranym dachem

Jest to restauracja, której bliżej do nowoczesności niż pozostałym, jest elegancka z nawiązaniem do tradycji ukraińskiej. Jeśli ktoś szuka wyjątkowo podanego dania z nutą elegancji to polecam.

Adres:
Rynek 36

Miżnarodnyj Warenycznyj Fond

Jeśli ktoś jest fanem kuchni Gruzińskiej lub kresowej to jest dobre miejsce. Lokal jest bardzo mały więc jedząc niemal siedzisz przy stoliku swojego sąsiada – stanowczo nie jest to lokal na romantyczny obiad. My postanowiliśmy spróbować gruzińskich chinkali, zupę oraz marynowane warzywa.

Trafiliśmy trochę pechowe, bo część rzeczy, których chcieliśmy spróbować zwyczajnie nie było. Dania, które otrzymaliśmy były bardzo duże i w zasadzie były dobre. Trzeba przyznać, że jedzenie było tanie mimo lokalizacji niemal przy samym rynku. Pani, która obsługuje bardzo stara się aby każdy był zadowolony.

Dla mnie trochę niekomfortowa była wielkość lokalu. W zasadzie jak usiedliśmy to najlepiej już się nie ruszać, bo wszyscy co siedzą dookoła Ciebie muszą wstać, do tego jakieś dziwne układania gości w czasie posiłku. Jeśli chcesz wpaść i szybko zjeść ok, jeśli masz ochotę dłużej posiedzieć to odradzam.

Adres:
pl. Katedralny 3

Tekst: P

Wycieczka z przewodnikiem

Za pierwszym razem zwiedzaliśmy Lwów sami, korzystając z internetu i tego co udało nam się przeczytać w tradycyjnym przewodniku. Podczas drugiej podróży wykupiliśmy wycieczkę z przewodnikiem, który nas oprowadził po centrum Lwowa i śmiało można powiedzieć, że było warto. Wycieczka, którą my wybraliśmy nazywała się “Podziemia Lwowa” i jak sama nazwa mówi, zwiedzaliśmy różne podziemne zakątki Lwowa. W niektórych miejscach byliśmy nie pierwszy raz, ale dowiedzieliśmy się kilku ciekawych informacji na ich temat. Weszliśmy także, w miejsca o których nie wiedzieliśmy, że w ogóle istnieją. Podczas wycieczki zostaliśmy oprowadzeniu po starej aptece, łącznie z jej podziemiami i tajemniczymi alchemicznymi pokojami, kopalnia kawa, podziemia kościołów. Dodatkowym atutem była Pani przewodnik która chętnie i w prosty sposób opowiadała o historii Lwowa. Także zdecydowanie warto wykupić taką wycieczkę. My skorzystaliśmy z firmy Kumpel Tour za 150 UAH, czyli ok. 20 zł/os plus opłaty za wejścia du muzeów.

Stara Apteka – Muzeum Farmacji

Przy restauracji Atlas znajduje się narożna kamienica na której widnieje szyld APTEKA. Z pozoru zwykły sklep, nie różniący się od innych aptek w mieście, jednak znajduje się tam Muzeum Farmacji, a sama Apteka, jest najstarszą we Lwowie. Leki sprzedawane są pod tym adresem nieprzerwanie od 1775 roku.

Samo wnętrze Apteki Pod Czarnym Orłem to już żywe muzeum. Pierwsza sala w której cały czas kupować można leki wciąż wygląda jak w polskim Lwowie i wypełniają ją stare meble i zdobią piękne malowidła na ścianach. Przechodząc dalej zwiedzamy całą starą aptekę, która obecnie jest Muzeum.

Aptekę wypełniają fiolki, pojemniki i naczynia, wagi, moździerze i prasy, szafa do suszenia ziół czy stare kasy. Przyglądając się opakowaniom leków można czasem złapać się za głowę ze zdumienia, że tego typu preparaty z pełnym przekonaniem wykorzystywano kiedyś do leczenia. Oprócz abstrakcyjnych leków, które aktualnie są uważane za narkotyki, wśród starych produktów widoczne są leki firmy Bajer czy cztery pory roku. Fajnym elementem muzeum są eksponaty, których faktycznie można dotknąć.

Dla studentów medycyny, farmacji czy fanatyków historii to obowiązkowy punkt wycieczki. Jeśli po prostu nie mieliście nigdy styczności z tego typu muzeum to warto je zobaczyć chociażby dlatego, że cena biletu do apteki muzeum we Lwowie to symboliczne 15 UAH czyli niecałe 2 złote.

Muzeum Browarnictwa we Lwowie

Muzeum znajduje się niedaleko centrum Lwowa, jednak trzeba przeznaczyć ok. 20 minut na dotarcie do niego z Rynku. Muzeum znajduje się przy nadal działającym browarze, którego nie sposób nie zauważyć – już z daleka rzucają się w oczy wielkie silosy i kominy. Położone od północno-zachodniej części wejście, otoczone jest stylizowanymi deskami z beczek.

Dla zwiedzających przewidziane są dwa rodzaje biletów:

  • Zwiedzanie Muzeum – 60 UAH ~ 8 zł
  • Zwiedzanie Muzeum + degustacja – 100 UAH ~ 13 zł

W ramach degustacji otrzymuje się 4 kufle piwa o poj. 30 ml. w rożnych smakach: Amerykańskie ALE, Lwowskie białe, Lwowskie pszeniczne, oraz Lwowskie ciemne. Tych, którzy nie przepadają za kraftowymi piwami, informuję. że przy barze można kupić “normalne” koncernowe piwo, np. Somersby, które kosztuje 38 UAH.

Browar Lwowski jest najstarszym. stale działającym browarem na Ukrainie, a jego historia zaczęła się w 1715 roku. Na ekspozycji zapoznacie się z historią piwowarstwa, w której nie brakuje także polskich akcentów (przecież należał kiedyś do Polski). Po części dotyczącej odległej historii przejdziecie do czasów przedwojennych oraz historii najnowszej browaru i piwa we Lwowie oraz na całej Ukrainie. Muzeum jest bardzo miłe dla oka, nie przypomina konserwatywnych wystaw. Na wystawach jest wiele miejsc, gdzie chętnie zrobicie sobie zdjęcia oraz kilka interaktywnych stanowisk. Na koniec można zagrać w interaktywne gry, zrobić sobie zdjęcie w fotobudce oraz rozwiązać Quiz nt. ważenia piwa.

Po zwiedzaniu Muzeum możecie przejść do degustacji piwa, która odbywa się w dużej i bardzo ładnie urządzonej sali, sufit jest wykonany z desek od beczek po piwie . Do piwa można dokupić przekąski i generalnie miło spędzić dłuższą chwilę ze znajomymi przy stoliku.

Cmentarz Orląt Lwowskich

Tak naprawdę – Cmentarz Obrońców Lwowa – autonomiczna część cmentarza Łyczakowskiego we Lwowie. Zajmuje odrębne miejsce – stoki wzgórz od strony Pohulanki. Znajdują się na nim mogiły uczestników bitwy o Lwów i Małopolskę Wschodnią, poległych w latach 1918–1920 lub zmarłych w latach późniejszych. Często nazywany jest Cmentarzem Orląt, gdyż spośród pochowanych tam prawie 3000 żołnierzy, część to Orlęta Lwowskie, czyli młodzież szkół średnich i wyższych oraz inteligencja. Nazywany on był przez Polaków miejscem świętym (Campo Santo).

Wizyta na Cmentarzu wydaje się być czymś obowiązkowym, w swoim rodzaju symbolem pamięci o poległych młodych ludziach w walce o Lwów. Każdy tę wizytę przeżyje inaczej, jednak na pewno zostanie ona na długo w pamięci. Czytając widoczne daty urodzeń i śmierci na nagrobkach warto poświęcić chwilę na kontemplację.

Jak dojechać na cmentarz Orląt Lwowskich? Tramwajem nr 7.
Dojazd na cmentarz z centrum jest bardzo prosty. Znajdźcie najbliższy przystanek tramwaju linii nr 7 – przejeżdża on koło Opery, od strony północnej Rynku, a następnie przy Arsenale i jedźcie prawie na sam koniec trasy. Wsłuchajcie się w komunikat głosowy lub po prostu obserwujcie krajobraz zza okna – po ok. 20 min jazdy zobaczycie cel. Latem i w weekendy nie będziecie sami w tramwaju, także na pewno zauważycie, że cały tramwaj wyszedł – idźcie za tłumem 😉 . Bilet kosztował 5 hrywien, chociaż czytałem, że zdrożały do 7 UAH.


Wchodząc na cmentarz należy kupić cegiełki – za wejście oraz dodatkową za fotografowanie. Opłata przeznaczona jest na renowacje i prace porządkowe cmentarza, jednak subiektywnie mówiąc, zadbane są tylko nagrobki przy głównych alejkach. Niestety te wgłębi są zarośnięte i nie wyglądają na zadbane. Jest możliwość zakupu także mapek i przewodników, jednak dobrze wcześniej przejrzyjcie ich zawartość, aby Wasz przewodnik nie oprowadzał Was po ukraińskich miejscach pamięci.

Na Cmentarz Orląt Lwowskich prowadzi główna alejka – na wprost i lekko na prawo od wejścia.

Ratusz Miejski

Historia Ratuszu sięga 1381 r., następnie wybudowany nowy, dobudowywano wieże , przebudowywano, murowany ratusz przetrwał pożar w XVI w. Budowla niestety z czasem zaczęła podupadać. 14 lipca 1826 roku wieża runęła- zginęło 8 osób. Na ironie tego samego, kilka godzin wcześniej zebrała się specjalna komisja, która miała ocenić stan techniczny wieży i stwierdziła, że jest w złym stanie, ale nic jej nie grozi. Postawiono nowy ratusz, jednak ten w wyniku bombardowań 1848 spłonął. Rok później odbudowano budynek.

Na środku runku stoi dość pokaźna bryła, która jest ratuszem miejskim- aktualnie znajdują się tam władze miasta, a turyści mają możliwość wejścia na dach i podziwiania panoramy miasta. Koszt wejścia to 20 UAH (w 2018 r.) – ok. 3 zł oraz trochę kalorii, bo jest do pokonania ponad 300 schodów. Godziny otwarcia ratusza : maj-wrzesień 9:00-21:00, październik- kwiecień 9:00-18:00.

Fajny widok, można zrobić obczaję na restauracje, które widać z góry 🙂 My w ten sposób znaleźliśmy trabanta na dachu – jak się potem okazało w Domu Legend.


Jeśli Wam wystarczy czasu to można pójść na Kopiec Unii Lubelskiej przy “Wysokim Zamku”

Jadąc na weekend do Lwowa warto zobaczyć wszystko co opisaliśmy. Myślimy, że nie będziecie żałować żadnej wizyty. Czasu powinno Wam wystarczyć, najwyżej będziecie wiecznie najedzeni chodząc z lokalu do lokalu.
…ewentualnie wrócicie tam ponownie jak my, zauroczeni tym miastem i całą Ukrainą…


Ile kosztuje weekend we Lwowie? Bardzo mało.
Tyle kosztuje weekend we Lwowie:

  • Samolot Gdańsk – Lwów – Gdańsk – 188 zł w dwie strony
  • Przejazd z lotniska do centrum Lwowa – 10 hrywien (1,3 zł) w dwie strony
  • Nocleg – 3 noce – 750 hrywien od osoby (100 zł) za całość
  • Wyżywienie – wg uznania. Stołując się wyłącznie w restauracjach jesteście w stanie zamknąć się w kwocie 200 zł/os.

Razem: 477,3 zł za 4 dni we Lwowie z przelotem.

Tekst: P i J

Hits: 1520

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *